WYWIAD #4

Grzegorz Kupczyk - Darek Świtała ["Metal Hammer" 2/1999]

Z Grzegorzem Kupczykiem miałem przyjemność rozmawiać tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Każdy wie, że jest to okres gorączkowych przygotowań i szalonych zakupów. Tymczasem Kupczyka zastałem w jednym z poznańskich studiów nagraniowych, gdzie pracował nad swoja nowa płyta “W Imię Prawa". troszkę się obawiałem, że nie będzie miał dla mnie czasu, że nasza rozmowa skończy się na kilku informacjach na temat nowej płyty. Tymczasem mój rozmówca okazał się wyjątkowo sympatycznym człowiekiem, z którym porozmawiać można na każdy temat. Rozmawialiśmy więc nie tylko o jego muzycznej karierze, ale takie o polskiej rzeczywistości lat osiemdziesiątych, o jego ulubionych wykonawcach i o jego spostrzeżeniach na temat obecnej sytuacji na polskim rynku muzycznym. Obszerne fragmenty tej rozmowy drukujemy poniżej. Aha jeszcze coś... Kupczyk wydał mi się człowiekiem ogromnie zaangażowanym w to, co robi. Jego wypowiedzi na temat jego nowej płyty, na temat muzyki w ogóle, miały w sobie dużo charyzmatycznego ognia. Najprościej - Kupczyk to człowiek, który kocha rock...

Starsi fani polskiego metalu pamiętają Cię zapewne z grupy Turbo. Ale młodsza generacja fanów tej muzyki na temat Turbo ma raczej niezbyt duże pojęcie. Tym bardziej, że w sklepach dość trudno dostać jakikolwiek longplay sygnowany tą nazwą. Czy w związku z tym mógłbyś - jako człowiek, który przyczynił się przecież do sukcesów tej poznańskiej grupy - przypomnieć nam pokrótce historię Turbo. Zacznijmy od tego, że Turbo założył basista Tomczak.

Tak, Henryk Tomczak założył Turbo, chyba w 1980 roku. Składy często się zmieniały, zresztą w składy się zawsze często zmieni. czasu kiedy ja dołączyłem do Turbo , wiesz, to było dokładnie 12 grudnia 1981 roku w przeddzień stanu wojennego. Nawet nie mieliśmy czasu zrobić wtedy próby, przez pierwsze pół roku siedzieliśmy po prostu na tyłku i czekaliśmy, kiedy to się wszystko ruszy. Chociaż później, w czasie mojej obecności w Turbo, skład też się kilkakrotnie zmieniał. Można powiedzieć, w Turbo byłem do samego końca, ponieważ ostatnia płyta zespołu Turbo "Dead End", jak proroczo mówi tytuł, była śmiertelnym końcem Turbo ("Dead End" powstała w składzie bez Grzegorza Kupczyka - przyp. D.Ś). Po moim odejściu zespół Turbo właściwie nic już nie zrobił (w 1991 roku gitarzysta Turbo Wojciech Hoffmann reaktywował Turbo w nowym składzie, ale ten epizod dokumentuje jedynie wydana wówczas kaseta ("One Way" - D.Ś.)

Muzyka Turbo ulegała przez lata dużym zmianom stylistycznym. Na pierwszej płycie Turbo "Dorosłe Dzieci", moim zdaniem dość udanej, słychać wpływy wczesnego Iron Maiden, słychać odniesienia do twórczości Rainbow, no i Black Sabbath. Tyle tylko, że Sabbath raczej z Ronniem Dio niż z Ozzym Osbourne'em...

Dobrze, że to zauważyłeś... W ogóle na płytę "Dorosłe Dzieci" trafiły wybrane utwory z czterech sesji nagraniowych. Płyta jest może trochę roztrzepana, ale do dzisiaj bardzo mi się podoba. Rzeczywiście na “Dorosłych Dzieciach" jest dużo pomysłów zaczerpniętych z Iron Maiden. Ówczesny basista zespołu Turbo, Piotr Przybylski, był zachwycony tą kapelą i to on właśnie jako pierwszy przyniósł nagrania Iron Maiden na próby. Ja nie znałem wówczas pierwszych dwóch płyt Maiden, tej kapeli zacząłem słuchać gdzieś od płyty “The Number Of The Beast"... l właściwie dopiero po latach, kiedy usłyszałem "Killers" i "Iron Maiden" zdałem sobie sprawę jak wiele na "Dorosłych Dzieciach" jest patentów zaczerpniętych z Iron Maiden.

W tamtych czasach, gdzieś u progu lat osiemdziesiątych, chyba ciężko było dostać nagrania takich grup jak Iron Maiden...

W ogóle zakup płyty zachodnich zespołów w tamtych czasach to było mistrzostwo świata. Pamiętam, że chodziłem na jakieś giełdy płytowe i tam to się kupowało. Na przykład “dwójka" Zeppelinów, nowiutka, kosztowała wtedy osiemset złotych. To było bardzo dużo pieniędzy. Dla przykładu powiem Ci jeszcze, że kupiłem "dziewiątkę" Zeppelinów za 9000 zł, miałem ją w dniu ukazania się, a pensja wynosiła wtedy średnio 4500 złotych...

???

Po prostu chciałem ją mieć. Miałem niezłego bzika na punkcie tej kapeli i chciałem mieć tę płytę w dniu jej ukazania się. l tak się stało.

Wróćmy do Turbo - drugim ważnym akcentem w karierze tej grupy była płyta "Kawaleria Szatana", moim zdaniem bardzo udany album...

Moim zdaniem najlepszy.

W odróżnieniu od dwóch pierwszych krążków Turbo, "Kawaleria Szatana" pod względem muzycznym to już prawdziwie mocne uderzenie...

Muszę przyznać nieskromnie, że to w dużej mierze moja zasługa, ponieważ w tym czasie zacząłem się fascynować takimi kapelami jak Accept czy Metallica. l przyniosłem pierwszą płytę Metalliki do Turbo, na "Kawalerii Szatana" słychać echa tej płyty. Później przyniosłem "Ride The Lighting" i pamiętam, że miałem spore problemy z przekonaniem kolegów do tej muzyki, ponieważ oni uważali, że jest to punk, a nie metal. Dużo wody upłynęło zanim zrozumieli, o co w tym wszystkim chodzi.

Pod koniec lat osiemdziesiątych nagrałeś ostatnią płytę z Turbo "Epidemie", po czym założyłeś grupę CETI.

Założyłem wspólnie z Marihuaną (Maria Wietrzykowska przyp D.Ś.), choć ogólnie mówi się, że założycielami byli gitarzysta Andrzej Łysów (eks-Turbo) i Kupczyk, co nie jest prawdą. Zespół powstał na bazie Grzegorz Kupczyk – Maria, dopiero my dobieraliśmy do CETI różnych ludzi. Pierwotne założenie było właściwie takie, by zaprosić różnych znanych muzyków wyjechać z kraju. Na pierwszej płycie CETI "Czarna róża” grał sam Czesław Niemen... w składzie miał znaleźć się Machel albo Nowak (z TSA - przyp.) Ostatecznie w pierwszym składzie CETI znaleźli się Marihuana, Łysów, no i ja, na basie grał wówczas Maciej Matuszak, na bębnach grał Goehs, a na drugiej gitarze Lica. tak było przez pierwsze parę tygodni.

Czyli spora część składu Turbo...

Tak ludzie z Turbo, z Wilczego Pająka, a nawet przez krótki czas, tuż po Goehsie grał z nami Docent, bębniarz Non Iron (Jędrzej Kowalczyk - przyp. D.Ś.)

Tu właśnie dotarliśmy do zespołu Non Iron, z którym również przez pewien czas byłeś związany...

Tak, nagrałem z nimi dwie płyty, gościnnie chórek na pierwszej ("Innym Niepotrzebni" - D.Ś.) i wokale na dwóch następnych ("Candles And Rain" oraz "Non Iron 91" - przyp. D.Ś.)

Zostawmy teraz na chwilę historię i zwróćmy się ku przyszłości. Jakie plany ma Grzegorz Kupczyk na przyszłość?

No, przede wszystkim przedstawić nowy skład mojej grupy, bowiem płyta, która wkrótce ukaże się nakładem Metal Mind Productions, jest efektem dwuletniej pracy. Nagraliśmy ten materiał w studio, które nie ma tradycji metalowych, w studio K&K w Poznaniu. Otrzymaliśmy to studio w prezencie, tutaj wielkie podziękowania dla K&K. Materiał nagrywaliśmy od stycznia do czerwca 1998 roku, czyli dość długo, ale moim zdaniem efekty są bardzo zadowalające. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ tuż przed wejściem do studia zmienił się skład. Dołączył do nas wspaniały gitarzysta Przemysław Burzyński, oraz równie świetny basista Bartek Urbaniak. Tutaj muszę powiedzieć. że przed nimi grat u nas Valdi Moder, który okazał się absolutnym beztalenciem. To, co on wyprawiał w CETI, praktycznie zabrało nam rok działalności... Wiesz, facet nie dość, że nie umiał grać, improwizować w określonej tonacji, to jeszcze przez niego musieliśmy skracać materiał koncertowy z tego względu, że nie był w stanie zagrać paru rzeczy... Pamiętam koncert w Szczecinie, kiedy z półtoragodzinnego materiału okazało się nagle, że mamy do zagrania trzydzieści minut. W związku z tym, po prostu wywaliliśmy go z CETI. Dlatego uprzedzam wszystkich, żeby z nim nie grali. Wiele się o nim słyszy i mówi, ale w gruncie rzeczy to zupełne beztalencie. Tak jak powiedziałem, dołączyli do nas Przemek Burzyński i Bartek Urbaniak, a reszta składu pozostała bez zmian - Marihuana gra na instrumentach klawiszowych i śpiewa... Zresztą na płycie jest współautorką tekstów i muzyki. Na bębnach gra Mucek, a ja oczywiście śpiewam. Wszyscy czekamy na to, kiedy ukaże się płyta "W Imię Prawa", która będzie firmowana moim nazwiskiem.

Czyli ten materiał ukaże pod Twoim nazwiskiem, a nie jako nowy longplay CETI?

Tak, ukaże się pod moim nazwiskiem, jednak wewnątrz okładki będzie można przeczytać, że nagrań dokonał ostatni skład zespołu CETI. Takie było po prostu życzenie wydawcy, zresztą zgodziliśmy się z Tomkiem Dziubińskim. No i mamy nadzieję, że zagramy wreszcie na Metalmanii. Zresztą uważamy, że moglibyśmy sobie spokojnie na Metalmanii poradzić... Materiał jest zaśpiewany po polsku. Wiesz, teraz jest taka dziwna sytuacja, że jest nagonka na angielski, a kiedy ludzie już mają ten materiał po angielsku, wtedy przychodzą do ciebie fani.

l mówią, że lepiej śpiewać po polsku?

Dokładnie. My zrobiliśmy właśnie ukłon w stronę fanów i na tej płycie teksty są po polsku za wyjątkiem covera Led Zeppelin "Four Sticks". Mam nadzieję, że to ludziom się spodoba, bo uważam, że napisaliśmy z Marihuaną jedne z najlepszych tekstów w życiu...

A jaka będzie ta nowa muzyka? Klimaty bliżej hardrocka czy metalu?

Sepultura. Jest dużo industrialu, założyliśmy dużo loopów, tutaj bardzo pomagał nam Wiesiu Wolnik - realizator tych nagrań. Na tej nowej płycie znalazł się również stary utwór Turbo w zupełnie nowej wersji - mam na myśli "Sztuczne Oddychanie" z płyty "Kawaleria Szatana". Myślę, że starsi fani Turbo przekonają się do niego.

Często rozmawiam z ludźmi, którzy pytają, gdzie można dostać starsze płyty Turbo. Czy planujesz wydanie tych klasycznych już dzisiaj longplay'ów w nowych, zremastrowanych kompaktowych wersjach?

Osobiście bardzo bym chciał, żeby tak się stało, bo to wielka strata, że na przykład krążek taki jak "Kawaleria Szatana" nie ukazał się dotychczas na kompakcie.

To właściwie klasyka polskiego metalu...

No właśnie, ale bardzo trudno znaleźć wydawcę. Mam nadzieję, że Metal Mind Productions z czasem wypuści jakieś "The Best" Turbo albo może nawet "Ostatniego Wojownika" w wersji kompaktowej. Bardzo bym chciał, żeby tak się stało, bo moim zdaniem Turbo miało kilka naprawdę niezłych płyt. Niewielu ludzi wie, że Turbo było pierwszym zespołem w Polsce, który zaczął grać na tak zwane "dwa kopyta", dwie centrale. Dopiero po zespole Turbo, zaczęto w ten sposób grać TSA i wiele wiele innych grup.

Płyt Turbo do dzisiaj słucha się bardzo dobrze. Przed wywiadem z Tobą przesłuchałem zakurzone nieco nagrania Turbo i uważam, że niektóre kompozycje w ogóle się nie zestarzały...

Cieszy mnie taka opinia, bowiem często czytam nieprzychylne opinie na temat powiedzmy "Dorosłych Dzieci", że płyta jest niestabilna, bałaganiarska, a ja uważam, że płyta wcale nie jest zła i bardzo mnie cieszy, że to widzisz. Dla mnie rock jest im starszy, tym lepszy. Mam wrażenie, że w dzisiejszym rocku niewiele już można zrobić... Tutaj można przytoczyć słowa Stinga, który powiedział, że muzyka rockowa przypomina budowę z klocków lego, klocki zostają, tylko budowle się zmieniają.

W takim razie powspominajmy. Gdybyś miał nam wymienić Twoje ulubione płyty...

Z polskich czy zachodnich?

Zacznijmy od zachodnich.

Na pewno na pierwszym miejscu znalazłyby się "czwórka" Zeppelina i "Bum" Deep Purple.

Jeśli dobrze pamiętam, to na płycie "Dorosłe Dzieci" pojawiły się pseudobarokowe solowe partie, podobne do tych, które znamy z "Bum".

Tak, to te klimaty. Podejrzewam, że bardzo Ci się spodoba nasza nowa płyta "W Imię Prawa", ponieważ, obok ostrej metalowej jazdy, można będzie na niej usłyszeć dużo klasycznych wstawek, na przykład w finalnej części "Sztucznego Oddychania" jest wspaniały pojedynek gitarowy pomiędzy Marihuaną a Burzyńskim, coś pomiędzy Paganinim a Bachem i te klasyczne wstawki, pomimo całego metalowego czadu, sprawdzają się świetnie. A wracając do moich ulubionych płyt, to na pewno muszę tu wymienić "Vol 4" Black Sabbath i jeszcze "Heaven&Hell", bo uwielbiam Dio. Tutaj też oczywiście muszę wymienić pierwszą solową płytę Dio ("Holy Diver" - przyp. D.Ś.). Co jeszcze... Metallica "czarny" album oraz "Ride The Lighting". A jeśli chodzi o polskie płyty to bardzo lubię Niemena, zwłaszcza "Katharsis" i "Idee Fixe". Co jeszcze... TSA tak sobie, bo nie lubię AC/DC, dla mnie to trochę za proste granie. Aha, jeszcze Whitesnake, praktycznie wszystkie płyty, ale szczególnie "1987" i "Slip Of The Tongue". No i płyta "Coverdale Page".

Przypuszczam, że słyszałeś też ostatni album Whitesnake "Restless Heart"?

Tak, oczywiście mam tę płytę.

Niedługo później ukazał się też akustyczny krążek Whitesnake "Starkers In Tokyo", na którym Coverdale pokazuje swoje ciągle spore głosowe możliwości.

Tak, to bardzo dobra rzecz! Wiesz co mi się najbardziej podoba - że takie płyty ktoś jeszcze nagrywa. W Polsce gdybyśmy taką płytę nagrali, to myślę, że ciężko byłoby ją rozprowadzić. Zaraz by się mówiło, że to jakieś smęcenie... A ta płyta ma piękny spokojny nastrój, praktycznie gitara i wokal, żadnych chórków, bajerów czy czegoś takiego, a jaka wspaniała atmosfera... Dowód na to, że z brzmieniem nie trzeba wiele robić, by prawdziwa muzyka.

A propos tego co się dzieje z muzyką w Polsce. Jaki jest Twój pogląd na tę sprawę? Mam na myśli komercjalizację muzycznego rynku...

Odpowiem Ci tak: kiedyś zarzucano mi, że komercjalizuję swój zespół. W momencie kiedy nagraliśmy płytę powiedzmy "Czarna Róża", to takiej muzyki w Polsce nikt nie grał. To nie była komercja. Mówiono mi, że nie ma zbytu na taką muzykę. W tej chwili też z CETI nagraliśmy "W Imię Prawa" i jest to, jak na dzisiejsze czasy, na pewno niekomercyjny materiał. Jest mnóstwo wspaniałych wykonawców, wokalistów, zespołów rockowych i nie tylko, które siedzą w piwnicach, grają i gryzą paznokcie, bo nie mają ani finansów, ani możliwości pokazania się, a promuje się rzeczy straszne, niekiedy naprawdę przerażające. Ale ostatnio usłyszałem, że parę zespołów metalowych podpisało kontrakty, więc mam nadzieję, że coś się w tej kwestii zmieni. Przy okazji chciałbym dodać, że ostatnio ukazało się wznowienie mojej pierwszej solowej płyty, która otrzymała tytuł “Ballady" i chciałbym uprzedzić moich fanów, czy fanów muzyki metalowej w ogóle, żeby się tą płytą nie sugerowali. To jest płyta wspomnieniowa, absolutnie retrospektywna i nie ma odniesienia do tego, co chcę robić. Moje prawdziwe oblicze pokazuję na nowej płycie "W Imię Prawa".

Na zakończenie, czego chciałbyś życzyć Czytelnikom Metal Hammera w Nowym Roku?

Przede wszystkim normalnej muzyki na rynku, normalnych układów, i chciałbym, żeby mogli bez problemów dostać płytę "W Imię Prawa", żeby mogli ją sobie kupić. Do płyty dołączam życzenia wszystkiego dobrego.

WSTECZ