Wrocław, Madness (7.04.2002)

ZDJĘCIA

Zapowiadał się niezły maraton na niedzielny wieczór! I tak tez było! Koncert zaczął się z lekkim poślizgiem, ale nie było to zbytnio odczuwalne. Na początku “mała" (zależy dla kogo) wpadka organizatorów, którzy wpuszczali ludzi od 18 roku życia. Dawno mam już ten okres za sobą, ale to paranoja – w końcu był to koncert charytatywny i większą frekwencja na pewno zaowocowałaby większą ilością zebranych pieniędzy. Na szczęści małolaty mogły posłuchać jeszcze chyba 2 czy nawet 3 ostatnich zespołów.

Pierwsi na scenie zameldowali się panowie z Turkap... Takie sobie wymieszanie hard rocka z lekko bluesowymi patentami. Ale wszystko na jedno kopyto i czasem bez życia. No, ale jak na pierwszy tak duży występ było całkiem przyzwoicie – psów na piątce panów wieszał nie będę – wszystko przed nimi! Ciekawostką był gościnny występ Marka Piekarczyka (wokalisty TSA, jakby ktoś nie wiedział), który po raz pierwszy pojawił się przed publicznością, wykonując z T.K. “Kocicę"... Marek był trochę “doładowany" i troszkę zaskoczył zespół “nawiązywaniem kontaktu z publicznością"... Ale taką niespodziewajką była całkiem sympatyczna!

Chwilę po tym na scenie zamontował się Antares. Pojawienie się Wrocławian tak szybko zdziwiło niektórych gości, ale chyba wreszcie Antares nie chciał grać przed garstką publiki pod sam koniec koncertu. Zagrali kilka swoich kawałków i koncert skończył się bardzo szybko. Niestety czegoś i w tej muzyce brakuje. Wraz ze znajomymi doszedłem do wniosku, że jest “plastykowa" – bez życia i polotu. Nie żeby nie podobało mi się to co robią panowie z Antaresa – grają bardzo dobrze itd., ale przydałby się jakiś kop w tej muzyce! I jeszcze raz błagam – WIĘCEJ RUCHU! Na samym końcu zespół wykonał wraz z Pikeraczykiem (jeszcze bardziej uśmiechnięty niż poprzednio) “Wyciągnij swoją dłoń" (za tytuł nie dam sobie uciąć ręki, ale mniej więcej tak wyglądały słowa refrenu) i... był to najlepszy numer zagrany tego wieczora przez chłopaków...

Następny w rozpisce był Hollow Sign... I tu szczena mi opadła! Zespół zaprezentował się niesamowicie dobrze! Muzyka zagrana z polotem, werwą i życiem – zupełne przeciwstawienie się nieruchawości Antaresa... I może panowie ustępują technika poprzedniemu zespołowi, ale ich występ był zdecydowanie najlepszym tego wieczora obok CETI. Hollow Sign zagrał tylko swoje utwory, w których słychać było wpływy Metallici, Megadethu i innych legend metalu... Bardzo, bardzo fajnie – dla mnie odjazd. Szkoda, ze koncert trwał tak krótko...

Ale przed CETI przewidziany był jeszcze Under Forge – zespół podajże z Białegostoku (a może z Bielsko Białej?)... Przyjezdni nie zrobili na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia, ale publika szalała i wydawało się, że ludzie bawili się naprawdę dobrze, a przecież o to w muzyce chodzi. Może się czepiam, ale dla mnie było zbyt monotonnie... Choć żywotności i techniki panom z Under Forge nie mogę odmówić... W sumie dla mnie jedynym minusem było zagranie coveru Judas Priest “Breaking The Law" – jakoś to dla mnie nie brzmiało, choć w sumie moje zdanie podzielało tylko 50% znajomych... Jednym słowem tez nie było źle ;) I wkurzyła mnie tylko motyw perkusyjny w jednym z utworów, wyraźnie zerżnięty z intra do “Take No Prisoners" Megadtehu!

No i na koniec CETI. Grzesiek był w wyśmienitej formie. Na początek zaserwował nam 3 utwory z Lamiastraty (w tym tytułowy), a potem mieszał materiał z “Demonów Czasu" z “W Imię Prawa". I wypadało naprawdę nieźle, choć niektóre utwory nie pasowały do setu, bo z jednej strony mieliśmy typowe killery metalowe, a z drugiej jakieś takie rozmyte wywalanki ocierające się o new metal... No cóż, w każdym bądź razie było bardzo dobrze, a gra Burzy powaliła na kolana wszystkich zgromadzonych. Poleciały aż 2, wybłagane przez ludzi, bisy – “Miłość, Nienawiść, Śmierć" z płyty “Rasizm" oraz utwór przygotowywany na nową płytę... I trzeba przyznać, że jeśli nowa płyta będzie własnie taka, to może być ciekawie...

Koncert skończył się po godzinie jedenastej i nie widziałem nikogo, kto wychodziłby niezadowolony z Madnessu... Dlatego nie może być innej oceny niż...

OCENA: 9,5/10 (połówka odjęta za stwarzanie problemów nieletnim fanom metalu... w przyszłości proponuję więcej rozumu!)

Łukasz ”DUBAN” Dubanowski

WSTECZ