Grzegorz Kupczyk i Glenn Hughes

Na koniec totalna niespodzianka - wielki, czadowy hicior "Burn" wykonany rewelacyjnie przez Grześka Kupczyka wraz z Hughesem (cholera, ile osób marzy o tym żeby zaśpiewać razem z legendą na jednej scenie). Mnie by wystarczyło wystąpić z
Grześkiem, bo uważam, że jest również legendą rocka, a że naszą, krajową, to nie znaczy, że gorszą.

WSTECZ