"Living Angel"

Heavy Metal Pages | Teraz Rock | Metal Hammer

No to się porobiło! Przyznam się szczerze, że nie pamiętam sytuacji, kiedy w jednym numerze "HMP" (w dziale recenzje oczywiście) pojawiły się opisy trzech nowo-dostępnych na rynku wydawnictw jednej kapeli. Właśnie trafiła do sklepów nowa płyta koncertowa CETI, która jest zapisem występu zarejestrowanego 15.02.2004 w poznańskim klubie "Eskulap" z okazji 15-lecia istnienia zespołu. Już przy pierwszym kontakcie z "Living Angel" nie sposób zauważyć niezwykle ładnego wydania tego krążka (2 płyty na złotych CD, bardzo bogata książeczka z super fotkami). Dodatkowo uwagę przykuwa lista osób uczestniczących w koncercie, dla tych co byli z pewnością krążek ten będzie niesamowitą pamiątką!. Wróćmy jednak do muzyki - zawartość albumu stanowią utwory z wszystkich (poza "W imię prawa") dotychczasowych płyt zespołu Grzegorza Kupczyka, ze zdecydowaną jednak przewagą kompozycji z najnowszego krążka "Shadow Of The Angel" (mamy tu aż 10 kawałków z tego albumu). Trochę szkoda, iż właśnie te utwory zdominowały to wydawnictwo, a zespół nie pokusił się o większą przekrojowość wykonywanego materiału (zabrakło m.in. "Harley's Soul", "Rasizm", "Koko dżambo" czy też "Prawo Pięści"). Nie zabrakło jednak innych "hitów" zespołu takich jak "Lamiastrata", "Burning Fantasty", "Miłość, Nienawiść, Śmierć", "Feniks"… Jakość nagrania live jest bardzo dobra, czasami za mało słychać jednak publiczność. Mimo tych drobnych uwag uważam, iż jest to najlepsza koncertówka wydana w Polsce od dłuższego czasu, pozycja obowiązkowa dla każdego fana heavy. Wspierajmy polskie zespoły, to będą mogły świętować nie tylko 15-lecie, ale i znacznie bardziej okazałe rocznice!.

PS Na 1 września planowana jest premiera wydawnictwa DVD z zapisem tego właśnie koncertu!!!

Witek Olejniczak (Heavy Metal Pages) – ocena 5.99/6


Swoje piętnaste urodziny zespół CETI uświetnił wydaniem dwukompaktowego albumu koncertowego. W naszym kraju przedsięwzięcie takowe jest ryzykowne pod względem komercyjnym, ale wierzę, że większość fanów Grzegorza Kupczyka i spółki sprawi sobie taki prezent A warto, otrzymujemy bowiem ponad sto minut muzyki, a w dodatku to pozycja starannie wydana, bardzo dobrze brzmiąca i - ogólnie - nie odbiegającą standardem od światowych produkcji tego rodzaju.
Zarejestrowany na Living Angel koncert odbył się w poznańskim Eskulapie, 15 lutego tego roku (fajnym pomysłem było umieszczenie we wkładce nazwisk kilkuset osób obecnych wtedy na widowni, w porządku alfabetycznym!). Atmosferą koncertową można sycić się od pierwszej do ostatniej minuty, mam wrażenie, że nikt tu niczego nie podrasowywał w studiu, a w przypadku płyt koncertowych taka szczerość jest niezwykle ważna. Grzegorz na ostatnim studyjnym materiale CETI, Shadow Of The Angel, zrezygnował z jakichkolwiek eksperymentów i zdecydował się powrócić do tego, za co najbardziej kochają go fani. Czyli klasycznego hard'n'heavy. Na Living Angel znalazły się kompozycje ze wspomnianej wyżej płyty (w wersjach anglojęzycznych) plus dawka klasyki CETI, jak Lamiastrata (ciekawie urozmaicona śpiewem Marihuany) czy Miłość, nienawiść, śmierć (tu z kolei świetnie śpiewa publiczność). Bardzo ucieszyła mnie obecność numeru Ogień i łzy, znanego z debiutanckiego albumu CETI, Czarna róża (na dodatek interesująco wykonanego). Dobrze, że nie zabrakło również "reprezentacji" albumu Demony czasu, który Kupczyk wydał jako swą płytę solową (Feniks, Sati). Także podobać może się wydłużona do siedmiu minut, urozmaicona partią klawiszy, i kapitalnie zaśpiewana przez Grzegorza wersja Szucznego oddychania, numeru z repertuaru grupy, której zawdzięcza początek swej kariery, Turbo. Wiadomo: po prawdziwym koncercie nie należy się spodziewać studyjnej perfekcji. Ale jednak dziwne, że w Burning Fantasy gitarzysta grupy, Przemysław Burzyński, jakby trochę się gubi... A co do frontmana CETI... Grzegorz jest jak wino - im starszy tym lepszy. Świetna forma wokalna w większości utworów, jak zwykle niesamowita łatwość nawiązywania kontaktu z publicznością (wszystkie rozmowy Kupczyka z widownią zostały poindeksowane tu jako oddzielne kawałki), i nadal ta sama, lekko coverdale'owska maniera, i nadal ta niesamowita siła w głosie i bardzo emocjonalny sposób śpiewania także tych spokojniejszych fragmentów. Tak trzymać!

Adam Brzeziński (Teraz Rock)


Kiedy po raz pierwszy wziąłem do ręki ten album zastanawiam się czy tym razem Grzegorz Kupczyk nie zapędził się trochę za daleko. Ta okładka żywcem przypominająca legendarne "Made In Japan" Deep Purple - to zakrawało wręcz na muzyczne świętokradztwo... A jednak po wysłuchaniu "Living Angel" wątpliwości minęły - ten podwójny koncertowy album wydaje się być prawdziwym opus magnum CETI - znalazło się tu miejsce dla najważniejszych utworów zespołu, ale też dla pokazania niesamowitej osobowości Kupczyka, dzięki któremu - co tu kryć - CETI gra i tworzy już tyle lat za nic mając sobie wszelkie przeciwności losu. Mam wrażenie, że dobierając repertuar grupa skupiła się przede wszystkim na materiale z nowej płyty - jest tu przepiękna liryczna ballada "Raining Dream", jest agresywny, zagrany na rozgrzewkę "Treason", jest w końcu "Falcon's Fjight"... Oczywiście nie zabrakło kultowej już "Lamiastraty" - tu w fantastycznym wykonaniu z ciekawymi gitarowymi solówkami Przemka Burzyńskiego w środku utworu... Zresztą na "Living Angel" Burza zdaje się być dominującym muzykiem; słychać jak bardzo dojrzał jako gitarzysta, choć czasem zdarza mu się popełnić podstawowy grzech wszystkich wioślarzy i tu i ówdzie słychać o kilka dźwięków za dużo. Choć może akurat te drobne pomyłki dodają tej płycie wiarygodności... Co jeszcze możemy usłyszeć? Jest "Ogień i Łzy" dedykowany pamięci Czesława Niemena, jest mój ulubiony orientalizujący "Feniks", jest też "Sztuczne Oddychanie" z repertuaru Turbo. Dla wszystkich fanów CETI i przede wszystkim Grzegorza, to musiał być piękny wieczór...

Darek Świtała 4.5 (Metal Hammer)