"Moje urodziny - 15 lat"

Recenzja 1 | Recenzja 2

Od razu uprzedzam, że chodzi o urodziny artystyczne Grzegorza Kupczyka ma bowiem lat... A zresztą zapytajcie go sami. W ciągu tych piętnastu lat zapracował sobie na miano jednego z najostrzejszych metalowych gardeł... Piętnaście balladowych utworów: od turbopochodnych "Fabryka keksów", "Dorosłych dzieci" aż po "Miłość, nienawiść, śmierć" z wydanego w ubiegłym roku albumu "Rasizm" (made by CETI) cechuje się doskonałym wyczuciem konwencji rockowej ballady. Do tego świetne solówki gitarrorystów. Pozorne życie - miód! Solidna sekcja... Wszystko gra. Zarzut mam jeden: przy całym szacunku dla mistrzów: Małgorzaty Ostrowskiej, Grzegorza Skawińskiego i Strózniaka uważam, że "Dorosłe dzieci" jubilat powinien śpiewać sam w niezmienionej wersji. Dla mnie i dla wielu innych ten utwór to klejnot wielki koronny... (bdb-)


Czym różni się heavy metal z pod znaku dajmy nato NWOBHM od death? Między innymi tym, że ten pierwszy z gatunków ciężkiego rocka miał / ma wielu wybitnych wokalistów. Jeśli założyć, że grupy Ceti i Turbo to zespoły zbliżone w większym lub mniejszym stopniu do czystego heavy metalu to Grzegorza Kupczyka uznać należy najlepszym wokalistą heavy metalowym nie tylko w tym kraju, ale i w tej części Europy. Płyta "Moje urodziny - 15 lat" to materiał podsumowujący 15-to letni dorobek wokalisty. Nie znajdziecie tu jednak rozpędzonych gitar i szybkich temp wybijanych na perkusji. Jest raczej spokojnie i akustycznie, a do tego wszystkiego głos Grzegorza Kupczyka czyli najważniejszy punkt tej płyty. W "Dorosłych dzieciach" wspomagają go Małgorzata Ostrowska i Grzegorz Skawiński. Płytę zdobyłem dzięki samemu Grzegorzowi i ogromnie się cieszę, że mam ją w swojej płytotece. Miło się przy wiej odpoczywa. Dla mnie to relaks dla uszu, od początku do końca. Warto ją zdobyć i przekonać się o tym samemu.

autor | źródło

WSTECZ